Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Seria Pięciu Elementów - Ki
Pierwsza część Serii Pięciu Elementów.
Autor: Lokian
Tytuł: Ki
Seria: Pięć Elementów
Ilość słów: 448
Gatunek: angst, obyczaj
Fandom: Harry Potter
Ostrzeżenia: związek kazirodczy, yaoi
Księga I
Kurie-shou
- Panie! – Przed biurkiem w gabinecie głowy rodu Malfoyów pojawił się zaniepokojony skrzat.
- O co chodzi? – spytał Lucjusz chłodno, nie podnosząc nawet wzroku.
- P-pani! Ona rodzić dziecko! – zawołał rozgorączkowany skrzat.
- To twoje zajęcie, czyż nie? Wezwij uzdrowicieli z Munga i zawołaj mnie, gdy będzie po wszystkim. – Zamaszystym ruchem podpisał leżący przed nim dokument i sięgnął po kolejny, gdy doszedł go głośni krzyk Narcyzy. – Doprawdy. Czy ta kobieta, choć raz, nie mogłaby zachować się jak przystoi na Panią Malfoy?
Krzyk noworodka zbiegł się w czasie z pierwszym promieniem słońca, wpadającym do rozległego salonu.
Księga II
Naji
- Mój synek. Moje dziecko – blondynka przytuliła delikatnie płaczące niemowlę, a potem odsunęła znowu i kolejny raz zaczęła badać je pełnym czułości wzrokiem.
- Piękny. Mój synek. Mój mały smoczek. Mój Draco. – Delikatne światło wokół noworodka zasygnalizowało, że właśnie uaktywniła się magia, a dziecko otrzymało imię zgodne z wolą matki.
Drzwi pokoju otwarły się i wkroczył przez nie Lucjusz.
- Jak go nazwałaś? – spytał beznamiętnie, patrząc na gasnące światło zaklęcia.
- Draco. To znaczy…
-Wiem, co to znaczy. Ignacius. Draco Ignacius Malfoy. Tak brzmi twoje imię.
Spokój zakłócał jedynie wiatr, usiłujący dostać się do środka.
Księga III
Ojike
- Co ty tu robisz, Draco? – Kilkuletni chłopiec podskoczył przestraszony, słysząc zimny ton ojca.
- Zadałem pytanie.
- N-nić. Ja tylko chciałem…
- Nie obchodzi mnie to. I przestań wreszcie seplenić. Jesteś Malfoyem, a nie jakimś Weasleyem. Wynoś się stąd. Natychmiast! – warknął, widząc, że chłopiec się ociąga. – Lepiej się pośpiesz, albo… - przeciągnął ostrzegawczo.
Chłopiec wybiegł z gabinetu najszybciej jak potrafił.
Właściwie, kiedy podrośnie, to będzie niczego sobie.
Malfoy Senior uśmiechnął się złośliwie.
I będzie Mój.
Księga IV
Kujo
- Draco! – wołanie matki zbudziło jedynaka. – Przyjdź do mnie, proszę.
- Już idę! – Kilkanaście minut później zapinał szatę i szybkim krokiem podążał do jadalni. – Tak, mamo?
- Ojciec... – Narcyza odchrząknęła cicho, starając się nadać swojemu głosowi normalne brzmienie i zaczęła jeszcze raz. – Ojciec chce cię widzieć. Czeka w gabinecie.
Pani Malfoy ze skrytym lękiem odprowadziła wzrokiem swojego syna.
***
- Chciałeś mnie widzieć, Ojcze? – Blondyn cicho zamknął za sobą drzwi.
- No nareszcie. Zaczynałem mieć wrażenie, że ta kobieta jest jeszcze bardziej bezużyteczna niż skrzaty. – Draco próbował ukryć swój gniew, lecz Lucjusz akurat tą chwilę wybrał, by w końcu na niego spojrzeć.
- Czyżby coś ci się nie podobało? – spytał pozornie obojętnym tonem.
- Nie, Ojcze - odpowiedział pokornie Draco, kuląc się pod spojrzeniem ojca.
- Grzeczny chłopiec. Ale nie sądzisz chyba, że to w tym celu cię wezwałem – chłopak, wiedząc, że tego się od niego oczekuje, znów uniósł wzrok.
- Na kolana – powiedział starszy niespodziewanie.
- C-co? – wykrztusił zaskoczony chłopak. Mężczyzna wstał i zatrzymał się przed synem chwytając go za kark i zmuszając do wykonania polecenia. Rozsunął poły szat.
- Chyba wiesz, co robić.
Już nie dziecko. Już tylko Mój.
Loki-an [
Powrót]
Komentuj
| Lay&html by
Loki-an dla
L-blog |